Od razu po wyjściu
z przedszkola, kierowałam się pod dom Austina. Nie chciałam go
stracić, tak samo jak Dallasa, który zniknął tak szybko jak się
pojawił. A mogłam to zrobić... Nim się spostrzegłam stałam już
przed jego domem. Nie wahając się zapukałam. Kilka razy. Nie
usłyszałam żadnych głosów ani kroków. Pomyślałam, że Austin
może być sam i siedzieć u siebie w pokoju, więc nacisnęłam
klamkę, jednak powitało mnie rozczarowanie. Drzwi się nie
otworzyły. Zapewne zamknął się i nikogo do siebie nie wpuszcza.
Zdenerwowałam się. Niech wie, że ja mu spokoju nie dam. Jutro
zawitam u niego ponownie. Ruszyłam w drogę powrotną do domu.
*
Następnego
dnia...
Weszłam do szkoły
u boku Trish i Deza. Austin znowu z nami nie szedł. Ze względu na
to, że pierwsza była muzyka, z naszych szafek wyjęliśmy potrzebne
książki. Równo z dzwonkiem, stanęliśmy pod klasą. Rozglądałam
się w poszukiwaniu blondyna, jednak nigdzie go nie widziałam.
Zapewne nie było go dziś w szkole. Ehhh...
Po pojawieniu się
nauczycielki, weszliśmy do klasy. Usiadłam obok Trish i czekałyśmy
na rozpoczęcie lekcji. Wszyscy się zdziwiliśmy, kiedy pani Wurn
stanęła na środku klasy, bez sprawdzania obecności. W ręku
trzymała kartkę.
- Widzę, że dziwi
was moja obecność na środku klasy... Chciałam wam oznajmić, że
wiadomo jest kto, jaką rolę zagra w przedstawieniu. Nie wszystko
wyszło jednak tak jak ja chciałam... Wyniki wywieszę na tablicy
ogłoszeń – oznajmiła. Kiedy wyszła, by wywiesić tą ważną
kartkę, wszyscy zaczęli pomiędzy sobą szeptać. Strasznie byłam
ciekawa, czy dostałam główną rolę. Teraz nie liczył się już
lęk. Udało mi się go przezwyciężyć i wystąpić. Teraz - mimo
wszystko, bardzo chciałam zagrać Gabriellę. Cieszyłabym się jak
dziecko, gdyby moje modły zostały wysłuchane.
Lekcja dłużyła
mi się niemiłosiernie. Nie mogłam usiedzieć na miejscu, mimo że
Trish ciągle mnie uspokajała. Kiedy w końcu zadzwonił upragniony
przeze mnie dzwonek, wzięłam torbę, spakowałam do niej książki
i biegiem udałam się pod tablicę. Niestety zawitał mnie wielki
tłum uczniów, którzy także chcieli wiedzieć jakie role im
przyznano. Nic dziwnego, w końcu to coś ważnego w historii szkoły.
Próbowałam się wepchnąć pomiędzy uczniów, jednak to nic nie
dało. Zostałam wypychana. Najwidoczniej muszę zaczekać.
Zawiedziona odwróciłam się w drugą stronę, aby zawrócić w
stronę Trish i Dez'a, jednak ktoś zagrodził mi drogę. Wpadłam na
jakiegoś blondyna. Nie zdążyłam zobaczyć kim on jest, bo zaraz
zniknął z mojego pola widzenia. 'Dziwne...” - pomyślałam.
Pokręciłam głową i podeszłam do moich przyjaciół, którzy
także patrzyli ze zdenerwowaniem na tablicę.
- Chyba się nie
dowiemy, jakie role dostaliśmy – powiedziałam. - W ogóle, to kto
to był?
- Kto? - zapytała
Trish.
- No ten, co na
mnie wpadł...
- To na ciebie ktoś
wpadł? Emm... nie zauważyliśmy – odezwał się Dez. Pokręciłam
głową i po raz kolejny spojrzałam na tablicę. Stało już tam
kilka osób, więc można było podejść. Pociągnęłam Trish i
Dez'a za rekę i udaliśmy się pod tablicę. Wszyscy zacisnęliśmy
pięści i spojrzeliśmy na kartkę. Oczami wodziłam, szukając
mojego imienia. W końcu go znalazłam. „Allyson Dawson jako
Kelsie Nielsen”. Nie wiem dlaczego, ale zasmuciłam się. Nie udało
mi się dostać głównej roli. Dostałam za to rolę kompozytorki..
Nie było tak źle. Dobre i to. Przybrałam sztuczny uśmiech i
ponownie spojrzałam na kartkę. Zauważyłam, że Trish i Dez byli
zadowoleni ze swojej roli. „Dezmond jako Zeke” „Patricia Del La
Rosa jako Martha”. Rolę pasujące do nich. Cieszyłam się, że
ich role się podobają. Byłam ciekawa kto zagra rolę Sharpay, oraz
Gabrielli, oraz czy Austinowi się udało. Odnalazłam imię
„Sharpay”. Haha! Amber dostała rolę wrednej zołzy! Nie
spodziewałam się, że nawet w przedstawieniu nie będzie musiała
udawać nikogo innego, tylko grać siebie. Ona pasuję do tej roli
idealnie. Z dumą odkryłam, że Austin zagra Troy'a, a u jego boku
grać będzie Kira. Lubiłam Kirę, chodź musiałam przyznać, że
nie spodziewałam się po niej, tej posiadłości. Kira była osobą
nieśmiałą i nigdy nie wykazywała zainteresowania muzyką. Aż tu
nagle takie coś. Zawsze uważana była za największą kujonke. Nie
przeszkadzało mi. Myślę, że Austin będzie zadowolony, że to ona
dostała tą rolę.
- Austinowi się
powiodło – uśmiechnęła się Trish. - A ty? - dodała.
- Umm.. Kelsie... -
odpowiedziałam.
- Przykro mi.
Miałam wielką nadzieję, że zagracie parę. To wy do tego
najbardziej pasujecie.. W końcu łączy was niezwykła więź, a aby
grać parę w przedstawieniu, bohaterzy także muszą ją mieć –
oznajmiła. Być może ma rację, ale nie mam zamiaru użalać się
nad bohaterką przyznaną mnie. Zadzwonił dzwonek na kolejną
lekcję, którą był Hiszpański. Udaliśmy się pod klasę.
*
Wszystkie kolejne
lekcje minęły spokojnie. Żadnych niezapowiedzianych kartkówek ani
sprawdzianów. Jedyną nie wyjaśnioną sprawą pozostał Austin. Tuż
przed wyjściem, pożegnałam się z moimi przyjaciółmi i ruszyłam
pod dom blondyna. Obiecałam sobie, że będę go męczyć dopóki
nie porozmawiamy. Nienawidzę czasu kiedy nie mam go przy sobie, a
mija już tydzień od kiedy go nie widziałam i z nim nie
rozmawiałam. Bardzo mi go brakuje. Nie rozumiałam tej całej
sytuacji. Dlaczego Austin zaniedbuję szkołę? Co jest aż tak
ważnego? Zorientowałam się, że stoję już przed drzwiami jego
domu. Nieśmiało i z obawą zapukałam do jego domu. Jak zawsze nie
usłyszałam najmniejszego szelestu. Tym razem, kiedy pociągnęłam
za klamkę, drzwi od domu Moon'ów się otworzyły. Wkroczyłam do
budynku i rozpoczęłam poszukiwania mojego przyjaciela. Pierw
poszłam do salonu i kuchni, jednak tam go nie było. Kroczyłam
schodami do jego pokoju. On tam jest. Na pewno. Wiedziałam, że
jakbym zapukała i tak odpowiedziałby mi głucha cisza, więc bez
zastanowienia nacisnęłam klamkę. Nie myliłam się... na łóżku,
odwrócony do ściany siedział Austin. Nawet nie drgnął. Siedział
z głową spuszczoną w dół i można było zauważyć, że jest
załamany. Z ciągnęłam buty i weszłam na łóżko. Podsunęłam
się za blondyna i mocno wtuliłam się w jego plecy, a brodą
oparłam o jego ramię. Z moich oczu poleciała łza.
- Austin... –
szepnęłam. W nim.. coś ruszyło? Poruszył się i odkręcił głowę
w moją stronę. Sam mocno mnie przytulił. Nie chciałam się
rozpłakać. Kurcze.. tak bardzo brakowało mi jego uścisku. Tego
poczucia bezpieczeństwa. Austin był jak mój brat, którego nie
miałam. Uśmiechnęłam się, kiedy on w końcu zdecydował się na
jakikolwiek ruch. - Tęskniłam – dodałam.
- Przepraszam –
powiedział. Czułam jak jego głos się załamuje. Odsunęłam się
od niego i spojrzałam w jego oczy. Płakał... Jego oczy były
podpuchnięte. To nie był mój codziennie radosny blondyn.
- Powiedz mi...
dlaczego ? Dlaczego w ogóle się do nas nie odzywałeś? Dlaczego
zamknąłeś się w sobie? Dlaczego nie pozwoliłeś nam z tobą
porozmawiać? - pytałam. Było tyle pytań, a zero odpowiedzi...
Chłopak długo zbierał się na odpowiedź, kiedy w końcu wziął
się na odwagę.
- Moja sytuacja
mnie przerosła. Nie miałem na nic siły..Postąpiłabyś tak samo,
kiedy dowiedziałabyś się, że twoja siostra żyje... - odparł.
Zaraz.. co?! Jaka siostra?! Austin nigdy nie wspominał, że ma..
albo miał siostrę.
- Ale.. jak to
siostrę? - zapytałam.
- Posłuchaj...
Jakiś tydzień temu, rodzice powiedzieli, że się przeprowadzamy.
Zapytałem dlaczego, ale.. nic mi nie powiedzieli. Następnego dnia,
dopiero wzięli się na odwagę i poprosili mnie o rozmowę.
Dowiedziałem się wtedy, że miałem siostrę, która zaginęła
kiedy ja miałem 10 lat. Ślad po niej zaginął, kiedy kilka dni
temu rodzice ją spotkali.. Nie chcieli, abym ją teraz spotkał, bo
byłem w całkowitej rozsypce. Do tego ona.. ma dziecko. Uciekła z
kraju, bo przerosła ją sytuacja. Zgwałcono ją... zaszła w ciążę,
a ojciec dziecka.. po prostu się do tego nie przyznawał. Nie mogę
pogodzić się z wiadomością, że rodzice przez 7 lat mnie
okłamywali. Przez całe życie, nie wiedziałem, że mam siostrę. I
do tego, że jestem wujkiem.. To był dla mnie cios prosto w serce –
zakończył. A mnie... mnie zatkało. Dosłownie. Nie mogłam
wypowiedzieć słowa.
- Austin...
współczuję ci.. Nie wiedziałam, że to coś aż tak poważnego.
Ale... patrz na to z innej strony. Rodzice cię zranili, jednak teraz
możesz ją poznać. Będzie to dla ciebie nieznajoma osoba, ale to
rodzina. Będziesz miał kogoś, kto będzie ci pomagał i wspierał.
Wiesz... jesteś wujkiem – uśmiechnęłam się. - Nie przejmuj
się, tylko wybacz rodzicom. Oni chcieli dobrze dla ciebie –
dokończyłam. Austin uśmiechnął się i mocno mnie przytulił.
- Dziękuję, Ally.
Wiesz... jedyną osobą, która zawsze jest przy mnie i mi pomaga,
jesteś ty. Kochana jesteś.
- Po to są
przyjaciele – powiedziałam. - To jak? Wracasz do ludzi? - Miałam
nadzieję, że tak.
- Tak. Jutro idę
do szkoły – uśmiechnął się. Cieszyłam się niezmiernie,
dzięki czemu pocałowałam go w polik.
~~~~~~~~~~~~~~
Jest! Udało się skończyć! Bałam się, że przez to, że teraz rzadko jestem w domu, ze względu na sprawy osobiste, musiałybyście czekać na rozdział do kolejnego tygodnia, a być może, jeszcze do kolejnego. Ale jest. Nie wyszedł wyśmienicie, bo pisałam go na szybko. Przez cały tydzień nie było mnie na laptopie, a dziś zaraz znowu jadę.
Proszę o komentarze!
<3
Świetny! :D
OdpowiedzUsuńBiedny Austin :( Szkoda, że Ally nie ma głównej roli :(
Czekam na next :*
Zabije cie że ally nie dostała głównej roli ale mam nadzieje
OdpowiedzUsuńŻe jeszcze to jakoś odkręcisz a co do Austina to WOW nie
spodziewałam sie krótko rozdział świetny <3 ;)
<3 ! - ten znaczek opisuje wszystkie moje uczucia związane z tym rozdziałem ;) co do przedstawienia to byłam pewna, że Ally nie dostanie głównej roli, ale jestem pewna, że coś wymyślis i to zmienisz :p
OdpowiedzUsuńA to z tą siostrą to mnie zaskoczyłaś O.o czekam na nexta kochana! :*
Boże... Siostra?! Zwaliło mnie z nóg, ale świetnie wmanewrowałaś ten zwrot akcji, co strasznie mi się podoba!! Czekam na next!! A co do Ally i musicalu... Jestem pewna, że wymyślisz coś, co znów nas zaskoczy... ^^
OdpowiedzUsuń~Kasia<3
Rozdział prześwietny <3 Arcydzieło po prostu ;*
OdpowiedzUsuńBiedny Austiś... Tu mnie zaskoczyłaś. Ale świetnie, że porozmawiali, bo zaczełabym się bać, że Austin będzie próbował się zabić...
Za to byłam pewna, że Ally nie dostanie głównej roli, a na pewno nie od razu - byłoby zbyt różowo... Aleam nadzieje, że zrobisz tak, żeby jednak wystąpiła u boku Austina...
I czyżbyś wprowadzała Kire - mam nadzieje, że to będzie "dobra" Kira...
Czekam na nexta!
PS
A czy nagłówek z Twojego (chyba) pierwszego bloga (austin-story-ally.blogspot.com) robiłaś sama? Pytam z czystej ciekawości, bo identyczny widziałam na blogu jakiejś dziewczyny...
Tak, robiłam go sama O_o
UsuńMogłabyś dać mi linka do tego bloga dziewczyny, która go skopiowała? O_O
bardzo fajny rozdział szkodatylko austina zapraszam do mnie na
OdpowiedzUsuńhttp://doubletakerosslynch.blogspot.com/
Cudowny rozdzial <3
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze nasz Austis wrocil ^ ^
Czekam niecierpliwie na next
Aaa wkońcu jest Austin :P Kocham ten fragment . <3 to pewnie wyglądało tak słodko . Awww :* ----> Z ciągnęłam buty i weszłam na łóżko. Podsunęłam się za blondyna i mocno wtuliłam się w jego plecy, a brodą oparłam o jego ramię. Z moich oczu poleciała łza.
OdpowiedzUsuń- Austin... – szepnęłam. W nim.. coś ruszyło? Poruszył się i odkręcił głowę w moją stronę. Sam mocno mnie przytulił. Nie chciałam się rozpłakać. Kurcze.. tak bardzo brakowało mi jego uścisku. Tego poczucia bezpieczeństwa. Austin był jak mój brat, którego nie miałam. Uśmiechnęłam się, kiedy on w końcu zdecydował się na jakikolwiek ruch. - Tęskniłam – dodałam.
też go kocham ;3 xD
Usuń